„Niekanapowy” sposób na młodość

2.09.2016 23:34

     Młodzież Blichowska po okresie wakacyjnego wypoczynku powróciła do szkoły. Chcemy przybliżyć Czytelnikom i całej braci szkoły na Blichu sylwetkę ucznia, który uczestniczył w wydarzeniu, jakie możemy nazwać szczególnym, wręcz historycznym. Mowa o Łukaszu Godziszewskim. Uczestniczył On w Światowych Dniach Młodzieży z udziałem Ojca Świętego Franciszka. Odbyły się one w Krakowie, trwały od 26 do 31 lipca 2016 r. Uczestniczyło w nich około 3 mln. pielgrzymów z ponad 180 krajów świata. Z Łukaszem rozmawiał Piotr Sumiński.

 

P.S.: Witaj. Na początku powiedz, proszę, kilka słów o sobie.

     Ł.G.: Mam na imię Łukasz. Pochodzę z parafii pod wezwaniem św. Mikołaja, biskupa w Kozłowie Szlacheckim. Jestem uczniem trzeciej klasy technikum informatycznego.

P.S.: Jak dotarłeś do Krakowa na ŚDM?

     Ł.G.: Na Światowe Dni Młodzieży pojechałem pociągiem. Był to wyjazd organizowany przez Diecezję Łowicką. Później musieliśmy się udać pieszo do Miasteczka Łowickiego, gdzie spaliśmy pod namiotami przez cały okres pobytu w Krakowie.

P.S.: Co sprawiło, że poczułeś potrzebę uczestniczenia w Światowych Dniach Młodzieży?

     Ł.G.: Do wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży (ŚDM) skłoniła mnie chęć bliższego poznania Boga, a także sam fakt, że takie wydarzenie ma miejsce w Polsce. Później mógłbym żałować, że nie pojechałem. Następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie, poprzednie były w Brazylii. ŚDM w Polsce prawdopodobnie nieprędko się powtórzą. Poprzednie miały miejsce w 1991 r., a miastem „wybranym” była Częstochowa.

P.S.: Czego się nauczyłeś podczas ŚDM, co zrozumiałeś, jacy byli ci wszyscy ludzie, z którymi się spotkałeś?

     Ł.G.: Hmm… Bardzo dobre pytanie. Sam wyjazd na ŚDM dał mi bardzo dużo. Stałem się bardziej otwartym człowiekiem. Dotąd byłem zamknięty w sobie i dialog z drugą osobą nie był tak udany… Pogłębiłem też swoją wiarę. Widziałem rzeszę osób przybyłych na ŚDM z odległych krajów takich jak: Australia, Chiny, Kanada, a także z terenów pogrążonych w chaosie wojny. Widząc tych wesołych, radosnych pielgrzymów, miałem jakoś tak więcej siły w sobie, pozytywnej energii. Poza tym śpiewy i okrzyki, które każdy naród miał podczas powracania na pola namiotowe i które rozbrzmiewały nad Krakowem, sprawiały, że na drugi dzień nie mogliśmy praktycznie mówić, tak zdarliśmy struny głosowe. To są niezapomniane chwile. Ta jedność, poczucie bycia wspólnotą jest cudownym doznaniem. Chociaż każdy był inny łączyło nas jedno - wiara! Wszyscy przyjechaliśmy tu dla Boga i do Boga, aby być jeszcze bliżej Niego. Sam fakt, że ja mogłem tam być z tysiącami innych ludzi jest czymś niesamowitym. Niezapomnianymi chwilami były te, kiedy podczas rozpoczynającej się Eucharystii młodzież się wyciszała… Bóg przemawia w ciszy bardzo głośno. Tego nie da się do końca opowiedzieć. Tam trzeba być.

P.S.: Co zapamiętałeś najbardziej ze słów papieża Franciszka?

     Ł.G.: Słowa papieża Franciszka z wielką mocą przemawiały do młodzieży. Mnie zapadły w pamięć te: „Czas, który teraz przeżywamy nie potrzebuje młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych. Ten czas akceptuje tylko na boisku graczy czołowych, nie ma tam miejsca dla rezerwowych. Świat dzisiejszy chce od was, abyście byli aktywnymi bohaterami historii, bo życie jest piękne zawsze wtedy, kiedy chcemy je przeżywać, wtedy kiedy, gdy chcemy pozostawić ślad”. One pozostały w mojej pamięci, bo dotykają bardzo aktualnego problemu. Zauważmy, jak wielu z nas spędza długie godziny przed komputerem, telewizorem, z komórka w dłoni – zdecydowanie więcej czasu poświęcamy urządzeniom niż kolegom, koleżankom, przyjaciołom, rodzinie i w ogóle drugiemu człowiekowi. Dlatego też zachęcam do zastanowienia się nad treścią słów papieża.

P.S.: Co chciałbyś przekazać społeczności naszej szkoły po tej, jakże cudownej, kąpieli duchowej?

     Ł.G.: Na pewno chciałbym im uświadomić, że takie wydarzenie to nie tylko modlitwa, Eucharystia, ale także różnego rodzaju zabawy. Mieliśmy mecze w piłkę nożna na błoniach krakowskich, graliśmy w siatkówkę. Byliśmy razem. Tam nikt nie czuł się sam. No i na pewno chciałbym zachęcić do poświęcenia większej ilości czasu drugiemu człowiekowi…

P.S.: Życzę ci, aby ziarno rzucone w twoje życie przynosiło plon obfity. Jesteś jedyną osobą z naszej szkoły, która podjęła decyzję o uczestnictwie w ŚDM. Tym bardziej jestem ci wdzięczny za tę rozmowę oraz za to, że nie odczuwasz wstydu mówienia o Bogu i wierze.

     Ł.G.: Również dziękuję za rozmowę.

 

     Przypomnijmy, że Światowe Dni Młodzieży to międzynarodowe spotkania młodych całego świata, którzy razem ze swoimi katechetami, duszpasterzami, biskupami i papieżem gromadzą się w jednym miejscu, by wyznać wiarę w Jezusa Chrystusa. Pomysłodawcą i pierwszym gospodarzem tych Dni był święty Jan Paweł II. Hasłem tegorocznych ŚDM było: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

Piotr Sumiński